Zwycięska porażka Los Blancos. Real z awansem do półfinału Ligi Mistrzów!
Real Madryt w rewanżowym starciu ćwierćfinałowym Champions League podejmował na Santiago Bernabeu londyńską Chelsea!
Królewscy w tym spotkaniu z Chelsea przebyli drogę z nieba do piekła i z powrotem. Przed meczem wydawać się mogło, że te spotkanie dla Realu będzie formalnością "kolejnym dniem w biurze". Nic bardziej mylnego na kwadrans przed końcem spotkania rewanżowego Real Madryt był za burtą Ligi Mistrzów. Na początku pięknym strzałem na 1-0 dla ekipy z Londynu popisał się Mason Mount i zrobiło się nerwowo. Po przerwie fatalnym sędziowaniem popisał się nasz rodak Szymon Marciniak, który zauważył rzut rożny, którego po prostu nie było i przyznaniu piłki zespołowi gości po stałym fragmencie gry było w dwumeczu już 3-3. Kiedy sytuacja dla piłkarzy i kibiców Los Blancos wyglądała tragicznie czwartą bramkę dla Chelsea zdobył wychowanek Realu Madryt Marcos Alonso. Bramka jednak nie została uznana, ponieważ sędziowie VAR dopatrzyli się zagrania ręką, którego ja osobiście bym nie odgwizdał ale dobrze, że stało się jak się stało. Niestety co się odwlecze to nie uciecze i Real Madryt stracił finalnie czwartą bramkę po bardzo dobrym zachowaniu Timo Wernera w polu karnym przeciwnika, który wytrzymał presję i przy odrobinie szczęścia umieścił piłkę w siatce Courtoisa. Wydawało się, że jest po meczu, że to koniec Ligi Mistrzów w tym sezonie dla Realu Madryt i wtedy... GENIUSZ LUKI MODRICIA dał Realowi drugie życie w tym półfinale. Luka pięknie w swoim stylu dośrodkował zewnętrzną częścią stopy wprost na nogę Rodrygo, który zdobył wyrównującą bramkę i potrzebna była dogrywka do wyłonienia zwycięzcy.
W dogrywce drużyna Realu Madryt musiała walczyć nie tylko z ekipą Chelsea, a również z nowym eksperymentalnym ustawieniem defensywnym. Pierwszy raz w historii w tak ważnym momencie spotkania drużyna z Madrytu musiała radzić sobie w obronie bez dwójki stoperów, a z trójką nominalnych bocznych obrońców. Zawodnicy Realu wzięli jednak ciężar dogrywki na klatę i pokazali co znaczy Real Madryt! Pokazali co znaczy gra w tej koszulce i udowodnili, że żaden z nich nie jest w klubie z przypadku. W dogrywce defensywa bramki nie straciła, a w ofensywie po raz kolejnych udało zaskoczyć się przeciwnika i po mądrym zagraniu Viniciusa na głowę Benzemy objęliśmy prowadzenie, które udało dowieźć się do końca. W półfinale Real Madryt zmierzy się z Atletico Madryt/Manchesterem City i na pewno będzie to kolejne fantastyczne oraz emocjonujące widowisko.
HALA MADRID!

Komentarze
Prześlij komentarz